Kilka dni temu przeczytałem newska w lokalnej prasie, który opowiadał historie pewnego budynku. Jak się okazało, mieszkający w nim ludzie narażeni byli na ogromne niebezpieczeństwo zaczadzenia, ponieważ piece gazowe nie miały niezbędnej wentylacji. Problem narodził się w momencie, kiedy w jednym z mieszkań zaczadziło się dwoje dzieci. Kiedy do budynku weszła komisja, która starała się dociec powodu wspomnianego zaczadzenia. Okazało się, że wina tkwiła w osobie licencjonowanego kominiarza, który podpisał się pod papierami świadczącymi, że z szybami wentylacyjnymi wszystko jest w porządku. Okazało się jednak, że kominiarz nie zajrzał nawet do komina i nie uczynił nic, by sprawdzić, czy rzeczywiście wentylacja jest sprawna w budynku. Prawda była szokująca: budowlańcy przez pomyłkę zamurowali kominy i tylko cud sprawił, że obyło się bez ofiar śmiertelnych. I kiedy tak czytałem owego newsa zastanawiałem się, za co my płacimy. Ceny mieszkań zaczynają się od 350 tysięcy złotych a przekraczają nawet milion (w zależności od metrażu i miejscowości). Tyle pieniędzy i żadnej gwarancji, że mieszkanie będzie... bezpieczne.
Młodzi ludzie marzą o swoim własnym mieszkaniu. I jeśli już kogoś na nie stać a nie chce przy tym kupować mieszkania z rynku wtórnego, to stajemy przed całkiem sporym dylematem. W centrach miast brakuje nowego budownictwa i jesteśmy zmuszeni wyprowadzić się na obrzeża miasta. Nie jest to aż tak wielką tragedią. Teraz niemal każdy posiada auto, a jeśli nie, to zakup samochodu nie wiąże się z wielkimi kosztami. Przy nowych osiedlach najczęściej buduje się place do zabaw, duże sklepy samoobsługowe. Daleko z takich miejsc mamy za to do kina, dużych centrów handlowych. Zawsze można zrezygnować z nowego budownictwa. Kamienice, które najczęściej stoją w śródmieściach. Należy jednak wiedzieć, że "stare" mieszkania są droższe w eksploatacji i wymagają dużych nakładów finansowych związanych z remontem.
Nowoczesne europejskie mieszkania prawie zawsze wiążą się z posiadaniem wielkiego okna. Coraz częściej się zdarza, że modę tę przejmują polscy developerzy i architekci. Duże okno będzie nie tylko robiło wrażenie przestrzenności mieszkania, ale i przyczyni się do... mniejszych wydatków za energię. Wielkie okna przyjechały do Polski z Holandii. Mieszkańcy tego kraju bowiem już dawno temu odkryli, że dzięki wielkim szybom oszczędza się na energii elektrycznej i ogrzewaniu. Dzięki dużemu oknu, dłużej do naszego mieszkania będzie wpadało światło słoneczne. Będzie przy okazji je ogrzewało. Te niepozorne jakby się wydawało cechy mają bardzo duży wpływ na naszą ekonomię. Dzięki dużemu oknu możemy liczyć na to, że nasze rachunki zmniejsza się nawet o trzydzieści procent. W skali miesiąca są to koszta, które przeżyć można. Jeśli jednak spojrzymy na trzydziestoprocentowe oszczędności w skali roku, to robi się całkiem spora kwota... za którą można kupić 47 calowy telewizor.